Długo można działać na rezerwie
Są osoby, które przez długi czas funkcjonują poprawnie. Odpowiadają, dowożą, pamiętają, ogarniają. Problem w tym, że coraz częściej robią to już nie z energii, tylko z rezerwy.
Rezerwa też kiedyś się kończy
Na początku nie dzieje się nic spektakularnego. Nadal pracujesz, rozmawiasz z ludźmi, robisz swoje. Tylko po drodze znika lekkość.
Coraz więcej spraw wymaga zmuszania się. Coraz łatwiej o irytację. Coraz trudniej poczuć, że po pracy naprawdę wracasz do siebie.
To często dotyczy ludzi odpowiedzialnych
Najdłużej na rezerwie jadą osoby, które są przyzwyczajone do dowożenia. Nie chcą zawieść, nie chcą robić problemu, nie chcą być ciężarem dla innych.
Dlatego zamiast zatrzymać się wcześniej, jeszcze bardziej się mobilizują. Z zewnątrz wygląda to jak dobra organizacja. Od środka coraz częściej jak koszt.
Pierwsze sygnały są ciche
Nie musi być załamania. Czasem pierwszym sygnałem jest to, że wszystko zaczyna Cię szybciej męczyć. Ludzie, wiadomości, decyzje, drobne sprawy, które kiedyś były neutralne.
Może pojawić się poczucie, że życie składa się głównie z obowiązków, a odpoczynek jest tylko krótką przerwą przed kolejnym zadaniem.
Nie trzeba czekać, aż organizm odmówi
Przeciążenie i wypalenie rzadko zaczynają się od wielkiego alarmu. Częściej od małych sygnałów, które długo można tłumaczyć charakterem, sezonem albo „gorszym tygodniem”.
Jeśli od dłuższego czasu działasz głównie siłą rozpędu, warto potraktować to jako informację, nie jako słabość.