„Ja to wszystko wiem. Sama sobie to powtarzam. Słyszę to też od innych. Ale…”

Po tym „ale” zaczyna się najważniejsza część rozmowy.

Wiesz, że potrzebujesz odpocząć, ale odpowiadasz na służbowe wiadomości wieczorem.

Wiesz, że ta relacja Cię rani, ale kolejny raz sprawdzasz, czy ta osoba się odezwała.

Wiesz, że trzeba postawić granicę, ale w decydującym momencie znowu mówisz: „Dobrze, zrobię to”.

Wiesz, że ciągłe analizowanie niczego już nie wyjaśnia, a jednak nie umiesz przestać.

To frustrujące. Skoro rozumiesz problem, znasz rozwiązanie i naprawdę chcesz zmiany, dlaczego nadal robisz to samo?

Wiedzieć i zrobić to dwie różne rzeczy

Psychologia opisuje różnicę między zamiarem a rzeczywistym działaniem jako lukę między intencją a zachowaniem. Badania nad zmianą zachowań pokazują, że sama dobra intencja nie wystarcza. Można szczerze chcieć zacząć ćwiczyć, odpoczywać, zdrowiej jeść, kończyć pracę o rozsądnej porze albo spokojniej reagować i wciąż tego nie robić.

Nie świadczy to automatycznie o lenistwie czy braku charakteru.

Wiedza odpowiada na pytanie: „Co byłoby dla mnie dobre?”. Działanie musi jeszcze przejść przez emocje, przyzwyczajenia, relacje, zmęczenie i konkretną sytuację, w której stary sposób reagowania uruchamia się niemal sam.

Dlaczego wracamy do tego, co nam nie służy?

1. Stary sposób nadal coś daje

Unikanie trudnej rozmowy przynosi chwilową ulgę. Zgoda na kolejne zadanie pozwala uniknąć czyjegoś niezadowolenia. Sprawdzanie telefonu na moment zmniejsza niepewność. Dalsza analiza daje poczucie, że jeszcze nad czymś panujesz.

Długofalowo płacisz za to napięciem. W danej chwili pojawia się jednak nagroda: ulga.

Mózg uczy się szybko: skoro coś zmniejszyło napięcie, warto to powtórzyć.

2. Dwie ważne potrzeby ciągną w różne strony

Chcesz postawić granicę i jednocześnie boisz się odrzucenia.

Chcesz odejść z pracy i potrzebujesz bezpieczeństwa finansowego.

Chcesz odpocząć i nie chcesz zawieść ludzi, którzy na Ciebie liczą.

Chcesz zakończyć relację i nadal tęsknisz.

W takim konflikcie wiedza nie rozstrzyga sprawy. Obie strony mają swoje argumenty. Dopóki ich nie usłyszysz, będziesz na zmianę ruszać i się wycofywać.

3. Pierwszy krok jest za duży

„Muszę zmienić życie”, „muszę nauczyć się stawiać granice”, „muszę wreszcie zadbać o siebie” – brzmią poważnie, ale nie mówią, co zrobić we wtorek o 17.30.

Im bardziej ogólny cel, tym łatwiej go odłożyć.

Badania nad planami działania pokazują, że pomaga konkret: kiedy, gdzie i jak zareaguję. Zamiast „będę więcej odpoczywać” można ustalić: „Jeśli we wtorek skończę ostatnie spotkanie, wyciszę telefon służbowy i przez pół godziny pójdę na spacer”.

Plan nie rozwiązuje wszystkiego. Daje zmianie miejsce i czas.

4. Rozumienie stało się bezpiecznym zastępstwem zmiany

Można czytać artykuły, słuchać podcastów, chodzić na webinary, rozmawiać z ludźmi i pytać ChatGPT. To pomaga nazwać problem, porządkuje wiedzę i zmniejsza poczucie osamotnienia.

Potem przychodzi moment, gdy kolejna odpowiedź niewiele już wnosi.

Wiesz, skąd bierze się Twoje przeciążenie. Rozpoznajesz swój schemat. Potrafisz wyjaśnić, dlaczego tak reagujesz. Nadal jednak wracasz do tego samego miejsca.

A jeśli kolejne wyjaśnienie stało się już eleganckim sposobem odkładania zmiany?

To pytanie nie odbiera wartości wiedzy. Sprawdza, czy wiedza nadal Ci służy.

Co zrobić, kiedy już wszystko wiesz?

Wybierz jedną konkretną sytuację. Nie całe życie i nie cały problem.

Może to być chwila, w której szef dokłada Ci kolejne zadanie. Wieczór, gdy znowu otwierasz służbową pocztę. Moment, kiedy chcesz sprawdzić profil osoby, o której próbujesz przestać myśleć.

Odpowiedz sobie na pięć pytań:

  1. Co zwykle wtedy robię?
  2. Jaką krótką ulgę mi to daje?
  3. Jaką cenę płacę później?
  4. Co chciałbym zrobić inaczej?
  5. Jaki najmniejszy krok wykonam przy następnej takiej sytuacji?

Ten ostatni punkt ma być mały. Na tyle mały, żeby dało się go naprawdę wykonać.

Nie „od dziś zawsze będę stawiać granice”, lecz: „Gdy usłyszę kolejną prośbę, nie odpowiem od razu. Powiem, że sprawdzę kalendarz i wrócę z odpowiedzią za godzinę”.

Po co w tym psycholog?

Psycholog nie jest potrzebny po to, żeby po raz kolejny powiedzieć Ci, że warto odpoczywać, stawiać granice albo mniej się przejmować.

Praca zaczyna się od sprawdzenia, co dokładnie dzieje się między „wiem” a „robię”. W którym momencie pojawia się lęk? Jaką ulgę daje stary sposób? Czy cel jest naprawdę Twój? Co uruchamia wycofanie? Jakiego kroku próbujesz nie wykonać?

Potem można ten krok dobrze przygotować, przećwiczyć i sprawdzić, co wydarzyło się w życiu poza gabinetem. Bez udawania, że jedna dobra rozmowa zmienia wieloletni sposób działania.

Zmiana potrzebuje powtórzeń. Czasem również drugiego człowieka, który pomoże zauważyć moment, w którym znowu skręcasz w dobrze znaną drogę.

Wiedza wykonała już swoją pracę

Jeżeli rozumiesz swój problem, nie musisz go rozumieć bez końca.

Być może nadszedł czas, żeby wybrać jedną sytuację, jeden krok i jeden nowy sposób reagowania.

Ile jeszcze musisz wiedzieć, żeby zacząć robić choć trochę inaczej?

Jeżeli między tym, co wiesz, a tym, jak żyjesz, od dawna pozostaje duża odległość, rozmowa z psychologiem może pomóc ją stopniowo zmniejszyć.

Nie przez kolejną porcję dobrych rad. Przez wspólną pracę nad tym, co naprawdę zatrzymuje zmianę.

Czytaj dalej: Czy to już powód, żeby iść do psychologa? · Przeciążenie psychiczne · Wypalenie zawodowe

Źródła