Masz pracę. Wstajesz rano. Robisz to, co trzeba. Ludzie mogą na Ciebie liczyć.

A jednak coraz częściej coś się nie zgadza.

Niby wszystko działa, ale coraz mniej cieszy. Łatwiej się zdenerwować. Trudniej odpocząć. W niedzielę wieczorem wraca napięcie. Rozmowy z bliskimi zaczynają męczyć, choć wcale nie chcesz się od nich odsuwać. Czasem pojawia się myśl: „Przecież nie mam powodu, żeby tak się czuć”.

I zaraz druga:

Czy z czymś takim w ogóle idzie się do psychologa?

Tak. Z czymś takim również.

Ludzie długo czekają na wyraźny alarm

Wiele osób wyobraża sobie, że psycholog jest potrzebny dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje sobie radzić. Nie może pracować, przeżywa ataki paniki albo rozpada mu się ważna relacja. Takie sytuacje wymagają pomocy, ale nie wyznaczają granicy, od której wolno o nią poprosić.

Zdrowie psychiczne obejmuje więcej niż brak choroby czy rozpoznania. Światowa Organizacja Zdrowia łączy je również ze zdolnością radzenia sobie z codziennym napięciem, wykorzystywania własnych możliwości i uczestniczenia w życiu społecznym.

Można więc dobrze wyglądać z zewnątrz i od dawna płacić za to wysoką cenę wewnątrz.

„Przecież funkcjonuję”

To jedno z częstszych zdań, które słyszę w gabinecie.

Ktoś pracuje, prowadzi firmę, wychowuje dzieci, dba o rodziców. Daje sobie radę. Tyle że samo funkcjonowanie niewiele mówi o koszcie. Można dowozić wszystko i prawie nie spać. Można odnosić sukcesy i przez większość dnia czuć napięcie. Można mieć bliskich ludzi i nie umieć powiedzieć im, co naprawdę się przeżywa.

Można też zdobyć dokładnie to, o czym kiedyś się marzyło, a potem odkryć, że w środku nadal nie ma spokoju.

Zdobyłeś to, czego chciałeś. Dlaczego nadal nie czujesz się tak, jak miałeś się czuć?

To bywa dobry moment, żeby się zatrzymać. Nie po to, by uznać całe dotychczasowe życie za pomyłkę. Po to, by sprawdzić, czego dziś naprawdę potrzebujesz.

Z jakim problemem można zgłosić się do psychologa?

Powodem może być wyraźny kryzys. Może nim być również coś mniej spektakularnego:

  • napięcie, które od tygodni nie odpuszcza;
  • przemęczenie i drażliwość;
  • utrata radości z rzeczy, które wcześniej były ważne;
  • trudność z odpoczynkiem bez poczucia winy;
  • powtarzające się konflikty lub odkładanie ważnej decyzji;
  • poczucie utknięcia;
  • samotność, mimo że wokół są ludzie;
  • ciągłe analizowanie i przewidywanie najgorszego.

Nie trzeba najpierw samemu nazwać problemu. Właśnie temu może służyć pierwsza rozmowa.

Pierwsza konsultacja nie jest deklaracją na rok

Część osób odkłada wizytę, bo od razu wyobraża sobie długą terapię i obowiązek opowiadania o całym dzieciństwie.

Pierwsza konsultacja służy zrozumieniu obecnej sytuacji. Co się dzieje? Od kiedy? Co najbardziej obciąża? Co już robisz, żeby sobie pomóc? Czego potrzebujesz teraz?

Może się okazać, że przyda się regularna praca albo kilka spotkań wokół konkretnego problemu. Czasami najważniejszym krokiem będzie konsultacja lekarska, odpoczynek lub trudna rozmowa, której od dawna unikasz.

Nie każda konsultacja rozpoczyna terapię. Każda powinna coś wyjaśnić.

Kiedy nie warto dłużej czekać?

Zwróć szczególną uwagę, jeśli problem narasta, wraca lub zaczyna wpływać na sen, pracę, relacje, używanie alkoholu albo codzienne decyzje. Pilnej pomocy wymaga sytuacja, w której pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, odebraniu sobie życia albo poczucie, że możesz stracić kontrolę nad swoim zachowaniem.

Jak źle musi być, żebyś uznał, że wolno Ci sobie pomóc?

To pytanie ma pazur, bo wielu odpowiedzialnych ludzi stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jeszcze wytrzymam. Jeszcze spróbuję sam. Inni mają gorzej.

Tylko że cudze cierpienie nie jest miarą Twojego.

Można przyjść, zanim wszystko się posypie

Można przyjść z kryzysem. Można przyjść z pytaniem. Można przyjść dlatego, że życie działa, ale kosztuje zbyt dużo.

Jeśli od pewnego czasu zastanawiasz się, czy to już powód, sama obecność tego pytania jest informacją. Warto przestać je zagłuszać.

Czy to już powód, żeby umówić się do psychologa?

Jeżeli trudność trwa, wraca albo zabiera Ci coraz więcej spokoju – tak.

Czytaj dalej: Wiem, co powinienem zrobić. Dlaczego tego nie robię? · Przeciążenie psychiczne · Jak wygląda pierwsza konsultacja?